Autor: Adam Snarski – burmistrz, audytor, praktyk samorządowy
W polskich gminach od lat najwięcej uwagi poświęca się finansom, zamówieniom publicznym i inwestycjom. Tymczasem największe ryzyka – finansowe, wizerunkowe i prawne – ukryte są nie w budżecie, lecz w… mieniu komunalnym. To najbardziej niedoszacowany obszar audytu, który w wielu samorządach od lat funkcjonuje jako „szara strefa” zarządzania: niby jest, ale nikt tak naprawdę nie wie, w jakim jest stanie.
W wielu JST często brakuje:
jednolitej bazy danych mienia,
aktualnych protokołów zdawczo–odbiorczych,
inwentaryzacji terenów,
klarownych zasad przekazywania nieruchomości jednostkom,
ewidencji stanu technicznego budynków,
systemu monitoringu umów dzierżawy i najmu.
Dla porównania: przedsiębiorstwa prywatne nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez pełnej ewidencji aktywów. W gminach zaś wciąż spotyka się sytuacje, w których nieruchomość o wartości kilku milionów złotych widnieje w papierowym segregatorze pod jednym numerem — bez zdjęć, stanu technicznego, wartości odtworzeniowej czy historii remontów.
Brak kontroli nad mieniem generuje co najmniej trzy poważne zagrożenia:
Często dopiero audyt ujawnia, że:
część umów dzierżawy jest zawarta na stawkach sprzed 10–15 lat,
lokale są wynajmowane po kosztach,
gmina opłaca media za najemców,
subwencje nie rekompensują kosztów utrzymania budynków szkół,
a część terenów powinna być sprzedana, bo generuje same koszty.
W praktyce oznacza to setki tysięcy, a niekiedy miliony złotych strat rocznie.
Brak nadzoru to także:
nieaktualne decyzje środowiskowe,
stare umowy najmu bez aneksów,
brak protokołów odbioru budynków,
niedopełnienie obowiązków właściciela wynikających z Prawa budowlanego,
zaniedbania w nadzorze nad jednostkami organizacyjnymi.
To wszystko naraża wójta/burmistrza na odpowiedzialność – także osobistą.
Gdy lokalny portal opublikuje informację, że „gmina od 12 lat wynajmuje budynek za 4 zł za metr”, trudno wytłumaczyć, jak do tego doszło.
Profesjonalny audyt w tym obszarze nie polega na „spisaniu budynków”, ale na:
To właśnie ten obszar, jeśli dobrze przeprowadzony, daje największy zwrot z inwestycji. Gminy często odzyskują więcej pieniędzy z samej korekty umów niż kosztował cały audyt.
Dziś gminy stoją przed dwiema presjami:
niedoborem finansowym i rosnącymi kosztami utrzymania infrastruktury.
Szkoły, świetlice, hale sportowe, domy kultury, OSP, boiska, drogi – to już nie są „zdobycze inwestycyjne”. To aktywa, które generują koszty, obowiązki i ryzyka.
Samorządy coraz częściej muszą odpowiedzieć na pytania:
Co sprzedać?
Co zostawić?
Co doinwestować?
Co połączyć lub przekształcić?
Co jest ciężarem, a co szansą?
Bez audytu mienia są to decyzje podejmowane na wyczucie.
W krajach Europy Zachodniej audyt majątku komunalnego jest obowiązkiem.
W Polsce dopiero staje się standardem – i to głównie w gminach, które chcą być nowoczesne, transparentne i odporne na kryzysy.
W praktyce:
jest to najbardziej opłacalny i najbardziej efektywny obszar audytu w JST.